Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Jesteś takim, jakim się wymyślasz. Rób się!
start ulub autor inni

archiwum

2012 X IX VI IV III II I 2011 XI X IX VIII VII VI V IV III II I 2010 XII XI X IX VII VI V IV I 2009 XII 2008 IX V IV III I 2007 XII X IX VIII VII VI V IV III II I 2006 XII XI

Layout

Wykonała Dżimi
Zdjęcie Laura
Więcej na alcoholic!
Zasila blog4u.pl

30 maja

Ja.
Będąca, niezależnie od woli, człowiekiem, przynależna do rodzaju femina,
namiastka normalności
stanowczo, kategorycznie i definitywnie
odmawiam egzystowania w świecie żywych.

Prześladują mnie instytucje państwowe.

Z własnej nieprzymuszonej woli wybieram samotność i wieczną pokutę.
Pragnę ocalenia od kultury masowej, konsumpcjonizmu, materializmu i wszystkich izmów, jakie zdołano wymyślić na potrzeby wytłumaczenia pewnych zachowań, bądź poglądów.
Wszystko stworzone w rozumach, tam też musi zakończyć swój żywot.
Będąc czystym wytworem Bożej wyobraźni, zrzekam się swego człowieczeństwa, zrzekam się istnienia. Z wielką dla mnie chęcią, mogę oddać w zamian za nic.
Mogę stać się czym tylko chcesz, bym była. Tylko nie tym, kim jestem.

/To, co widzisz,
co się zda,
jak sen we śnie, jeno trwa/.


Jak sen we śnie... A sen ma to do siebie, że jest krótkotrwały.

Ginger 30.05.2007 [komentarzy 3] Komentuj

28 maja

I czasem tak bardzo się boję, że strach nie paraliżuje mnie. Nie, on tego nie robi. Ogarnia resztki trzeźwości.
Zajmuje powierzchnię rozumu. Przebija się przez ciało całe, ciało.
W żyłach to.
Jak szpilki czuję.
Po opuszki palców.

Tak bardzo czasem się boję, ze wtedy biegam.
Krzyczę, biegam.
Ruchomieję?
I się boję.
I wówczas to odzywa sie gość nieproszony.
Stały bywalec, a nieproszony. Mówi, mówi tak 'puk, puk, stuku, puku, bum, bum, bum!'.

Bo czasem sie tak boję, że zostanę zauważona. A wszyscy mnie widzą. Czuję się nago. Biegam nago, krzyczę nago, a oni się patrzą
i wy się patrzycie. Tego się boję, że zostanę zauważona. Obnażona z uśmiechu, do gołej awersji rozebrana.

Boję się tak właśnie czasem, ze przyjdzie mi spotkać ludzi. Poznać was. Nie jestem dobrym człowiekiem. Nie człowiekiem.
I przyjdzie mi wyciągnąć dłoń, powiedzieć "cześć". Tak będzie.
Na pewno.
A ja się was tak boję.

I przed każdym słowem niewypowiedzianym milion myśli, przed każdym słowem powiedzianym konsternacja.
W ciszy zamknięta, odebrana jako zalążek ciekawej kreatury.

Boję się tego gwaru nowych imion.
Boję się własnych myśli.
Boję się pokazać w całości.
Boję sie, że skończę tak, jak myślę, że skończę,
a koniec nie będzie i tak taki przyjemny.

Czasami się tak boję, że to, co nazywam pięknym w koszmar, maszkarę się przerodzi.
I pozostanie znowu strach.

I kiedy tak właśnie się boję, nieproszony gość mówi mi, że spokój.
Ale co ty wiesz.

Bo taki strach czasem mnie ogarnia, że tolerancja i akceptacja wszelakiego stworzenia po ziemi człapającego, zaginie wśród szumu, zgiełku, gwaru wypowiadanych ostrych słów.
Noży lecących w moją stronę.

One się nie wbiją w moje miękkie ciało. One będą zadawać rany płytkie.
Będzie szczypać.
Szczypie, piecze, boli.

Boje się takowego bólu, kiedy nieprawda kala moje uszy. Że ten nawet najgorszy wrzask nie boli tak, jak kłamstwo nieczyste, skalane baśniami rozumu czyjegoś.

Boję się was ludzie.
Boję się siebie.
Boję się świata całego, pięknego, brudnego, pełnego ludzi.

Się boję tak często, że czasem zapominam,
że mam się nie bać. I nieproszony gość mówi wówczas 'puk, puk'.
A ja nadal się boję.
Nadal mam drgawki.

Bynajmniej nie, że zimno, nie, że delirium tremens męczy, bo tak bywa. Tak bardzo się boję, że nie mogę zostać w miejscu, w ciele tym moim miękkim.

I czasem tak bardzo się boję, że strach zasłoni mi oczy, zatka usta. A co pozostanie, to brak mnie w sobie.

Zostanę wyżarta przez strach.

[Nadrobię wszystko. Niedługo. Obiecuję.]

Ginger 28.05.2007 [komentarzy 4] Komentuj

24 maja

W ciszy zupełnej. W milczeniu. Zastygłe postacie.
Rozmowy toczyły się w pustce. Zdania były przerywane. Odbijało sie ciszą od ścian. Gładkich, prostych, lśniących.

W tej ciszy zupełnej, w milczeniu. W obawie przed podniesionymi głosami. Zastygłe postacie.
Jakby wszystko czekało. Na śmiech głośny? Na szklankę zbitą? Na przyspieszony, zaniepokojony oddech? Wszystko czekało.

W tej ciszy zupełnej. I nawet kroki tak lekko padające. Na ciężkie dywany, lekko padające kroki. Szum fontanny zakłócony ciszą. Zupełną ciszą.
Powtarzające się zdanie, kłamie. Proszę mnie zostawić, błagam. Kłamie, a wzdycha, zamyka oczy, by nie wodzić wzrokiem.

Nie widać ludzi. To ubrania.

Taka zupełna cisza. Przy tym barze, na tej sali, w tym ogrodzie, na tym korytarzu, po alejkach, w tym ogrodzie...

W tej zupełnej ciszy. W milczeniu.


Mam wrażenie, że Pani znowu ucieka.


Stan agonalny pierwszej śmiertelności.




P.S. Dziękowałam Ci za to, że trzymałeś mnie za rękę podczas burzy?

Ginger 24.05.2007 [komentarzy 7] Komentuj

20 maja

Generalnie to możesz sobie wszystko ładnie wyobrazić. Dokładnie bardzo.


Kobieta siedzi przy barze, w czerwonej sukience, z dużym dekoltem i rozcięciem na udzie, które odsłania za dużo dla tych, którzy są zgorszeni i za mało dla tych, którzy maja ochotę na darmowe porno. Siedzi i popija wino, martini, cosmopolitana. Cokolwiek. Chociaż najlepiej by było jakby popijała "Sex on the beach". Bo to w końcu jej wieczór panieński.

(Wszyscy tutaj znają ten dowcip? Cóż za różnica miedzy wieczorem panieńskim, a kawalerskim - panie pija "Sex on the beach", a panowie pieprzą striptizerkę na kanapie.)

W mocno uszminkowanych, czerwonych ustach tkwi papieros, którym zaciąga sie powoli. Dym delikatnie unosi sie w przyciemnionym pomieszczeniu. Oczy w czarnej oprawie, jak u kota, omiatają pomieszczenie spod półprzymkniętych powiek. Mężczyźni patrzą z podziwem, kobiety z zazdrością. Każdy patrzy.
Wreszcie jeden z nich zbiera sie na odwagę i podchodzi do niej. Zapala jej kolejnego papierosa i szepcze na ucho parę słów. Mężczyzna wygląda jak z reklamy Cameli. Opalony, z trzydniowym zarostem, papierosem w ustach i z wkurwieniem w oczach. Ona wstaje, bierze torebkę i wychodzi. On za nią. Kobieta idzie szybkim krokiem, on spokojnie spaceruje w tym samym kierunku. Wreszcie ona zatrzymuje sie na środku ulicy i zdejmuje sukienkę. Stoi przed nim w samych majtkach, bardzo wciętych, koronkowych, czerwonych i czarnych pończochach samonośnych. On wsiada na samochodu i zapala światła. Jej czarne włosy przez chwilę zasłaniają twarz, ale po sekundzie podnosi głowę i z wyzwaniem w oczach patrzy sie na niego. On zostawia włączone reflektory i idzie do niej, kładzie ja na masce samochodu, zrywa majtki, szybko wchodzi i kończy. Płeć żeńska wsiada do samochodu w oczekiwaniu na mężczyznę. Odwozi ja do domu. Ona wysiada, otwiera drzwi kluczem i od progu krzyczy: 'Kochanie, już jestem', podchodzi do niego, całuje w policzek i idzie do kuchni zrobić kolacje.
Jutro biorą ślub.



Śmieszne jest jak jeden samotny dzień potrafi przywrócić cały spokój, pozwala być zen i zebrać w jedność energię, która we mnie siedzi.
Lubie moja samotność.
Bardzo lubię.

Ginger 20.05.2007 [komentarzy 5] Komentuj

18 maja

Mam ochotę wykroić sobie gardło i rozciąć czaszkę na pół, żeby nie było, wszystko zgodnie z zasadami BHP i ogólnie przyjętą czystością.
Najchętniej bym wsiadła na rower, bo przecież samochodu nie mam (a tak na marginesie na rowerze też bardzo średnio jeżdżę, moja metoda na zatrzymanie sie to zeskakiwanie z roweru i rzucanie go w bok, trzeba zobaczyć, żeby wiedzieć).
Wsiadłabym i pedałowała do utraty tchu, mijała samochody, ulice, ludzi z zawrotna prędkością, tak wielką, że nie musiałabym zwracać na nich najmniejszej uwagi.
Wyjechałabym za miasto, w jakieś piękne miejsce, otoczone drzewami, zlotem i piękną woda w kolorze turkusowym. Położyłabym sie na trawie i leżała.
Po prostu leżała z twarzą zwróconą do słońca. Marzenie o spokoju, które mnie uspokaja, jak nic, ostatnio.



Czasami przez swoje gadanie, przez pieprzenie od rzeczy, wstyd mnie pali od środka, jak grzech palił Marię Magdalenę.
Dopiero po fakcie.



Lubię niezapowiedziane wizyty, jeżeli są to wizyty takie jak ta wczorajsza. Wszystko zostało w papierosowym dymie.



Zostało parę spraw i słów niedopowiedzianych, niedokończonych, z którymi nie wiem co robić, mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce.



Potrzebuje zmian, które wyraźnie zaznaczą mnie i odetną od przeszłości, bo widać sama nie umiem.


Ginger 18.05.2007 [komentarzy 8] Komentuj

17 maja

Cicho sza!
Chodź na palcach.
Ja płaczę sobie po cichu, szlocham i trzęsę sie od łez.
Daj mi spokój, nie dotykaj.

Ginger 17.05.2007 [komentarzy 1] Komentuj

16 maja

Po drugiej stronie lustra żyje nie tylko Alicja z Krainy Czarów, ale też ja, i czasami ktoś jeszcze.

Tam mam swoje fantazje, paranoje i odskocznie.
Tam właśnie uciekam, gdy rzeczywistość mnie przeraża.
Czyli ostatnio coraz częściej.

Nie umiem stawić czoła prawdzie, czuje sie jak bomba atomowa, a każdy mój wybuch niszczy tak dużą cześć mnie, że mam ochotę wyrwać z siebie ten odłamek szarpiącego szkła.


A tak, poza tym, generalnie, jest oukej, maj dir.
[hjuston, mamy problem!]

Ginger 16.05.2007 [komentarzy 5] Komentuj

15 maja

Perfekcja jest idealnym narkotykiem.

Pozwól mi ładować sobie wszystko dożylnie, wszystko co piękne i idealne.
Wpuszczając do krwiobiegu mieszankę perwersji i słodkich słówek szeptanych na ucho.
Wyobrażam to sobie jako zielona substancje w malej buteleczce z napisem "ZAKAZANE", stoi wysoko, wysoko na półce.
Jak tylko idealność znajdzie się we mnie i zastąpi cała krew, będę mogla odetchnąć z ulgą.
Nic już nie będzie stać mi na drodze do szczęścia.


Ginger 15.05.2007 [komentarzy 3] Komentuj

14 maja

Wróciły.

Zielone ściany.

Wróciły tego wietrznego popołudnia, gdy resztki zapachu deszczu uciekały w niebo.
Wróciły wtedy, gdy pełna rezygnacja po tym jak bardzo zawiodłam się w ciągu ostatnich tygodni.
I mimo tego że jest mi już zupełnie obojętne, będzie to tylko moja wizja.
Tylko moja.


Będę ja i moja chora zarozumiałość. Będę chodziła kręcąc tyłkiem, będę pozwalała gwałcić się spojrzeniom pełnym zachwytu, będę śmiała się, a one znienawidzą mnie, znienawidzą tak bardzo jak dotychczas mogłam tylko śnić.

W ciągu najbliższego miesiąca spełnię wszystkie swoje marzenia.
Zaspokoję wariacką ambicję.
I będę śmiała się w chmury, 30 cm ponad chodnikiem stąpając.


[Dziękuję Wam wszystkim. Za wszystko.]

Ginger 14.05.2007 [komentarzy 4] Komentuj

13 maja

Dziś.
-Jak dobrze Cię widzieć!

A za plecami.
-Nie cierpię jej...

Świat obłudy.

Ginger 13.05.2007 [komentarzy 8] Komentuj

12 maja

Nie chcę już nieba, nie.
Szare się zrobiło.

A przecież dziś tęcza była.
Ale taka mała, tam, o.
Zadeptałam ją?

Biała chmurka zahacza o połamany dach.

A jeśli zacznie padać deszcz,
masz parasolkę?

Ginger 12.05.2007 [komentarzy 1] Komentuj

7 maja

- Uśmiechnięta?
- Tak.
- Fałszywa?
- Tak.
- Szczęśliwa?
- Nie.
- Zakochana?
- Nie.
- Spełniona?
- Może.
- Nie istnieje opcja "może".
- Patrząc przez pryzmat własnych marzeń istnieje.


Jestem sumą niepoukładanych słów, czynów.
Jestem pomiędzy strofą a wersem.
Jestem, kiedyś tylko bywałam.
Jestem gasnącym człowiekiem.



Ginger 07.05.2007 [komentarzy 8] Komentuj

6 maja

Zawieszona w czasie i przestrzeni,
nieudolna do granic możliwości,
zaciskam w sinej ręce zielony ołówek...

Zastygła, niczym twarda skorupa lawy,
bez sumienia, bez serca.
Krzyczę.


Widziałam w Twoich oczach smutek był jak niebo bez gwiazd, kiedy żegnałeś serce moje(...)w zamyśleniu i nostalgii. Nikt wtedy nie potrafił zrozumieć nas, naszych marzeń i lęków. W krystalicznie czystym źródle mej tęsknoty słyszałam jak szeptałeś o swojej bezsilności, która w pragnieniu zmysły odbiera...

..."Nie ze słów są czyny, lecz z czynów. Gdy zapomnisz zapomnieć - pamiętaj o zapachu naszego jaśminu..."

Na dzień jutrzejszy nauczyłam się czekać, gdy z miłości prawdziwej się plonie(...)
i nie zasnę, by nadzieje snom wysprzedać w zachwycie niewymownym...

Ginger 06.05.2007 [komentarzy 2] Komentuj

5 maja

Mam dość moich snów.
To żałosne, jakie one są romantyczne.
On wyglądał jak Ewan McGregor za czasów Moulin Rouge. Miał tylko trochę dłuższe włosy i był lepiej zbudowany.

Z nim, wiele nieskończoności.
Przelotne, ale głębokie spojrzenia.
Wpijałam się w jego ramiona. Niech to przytulenie się jeszcze nie kończy.
Ciepły pokój, śmiechy.

Nagle parę jego słów. Bach!
Sama pośrodku miasta.

Bez niczego. Oddychająca wspomnieniami.

Czy miłość naprawdę tak wygląda? Czy to drżenie w środku, ten cudowny ścisk w brzuchu, wylewność uczuć?

W amoku, szukam.
Gdzie on zniknął?
To naprawdę był tylko... sen?



... czy to był jakiś znak ?

Ginger 05.05.2007 [komentarzy 1] Komentuj

4 maja

To dziwne, trudno mi to zrozumieć.
Wszystko zdaje się być dobrze, choćby względnie dobrze ale jednak.

A ja mam ochotę położyć się i nie wstawać, zapaść się, rozpłynąć. Czuję się tak nieziemsko samotna,
ale niech nikt nie waży się mną zainteresować.
Chciałbym wypłakać to wszystko, co we mnie siedzi, ten wiecznie towarzyszący mi, paraliżujący mnie strach, tą niepewność i niewiarę.
Ale chyba oduczyłam się płakać, stłumiłam tak naturalny dla siebie odruch.
Jestem zmęczona samą sobą. Swoimi reakcjami na różne sytuacje.
Robić nie myśleć. Tak może lepiej. Nawet mi się udaje. Przekonuje sama siebie, że warto wstać i iść i skakać, nawet kiedy nie wiem jak upadać, najwyżej się potłukę i może wreszcie się nauczę.

"Nie przejmuj się, nie płacz, co cię to obchodzi, ich strata, dasz radę, itd..."
Sztukę perswazji opanowałam całkiem nieźle.
To w co wierzysz uwierzą inni, skoro oni wierzą, dlaczego ty masz nie wierzyć, to przecież ICH zdanie, od którego tak bardzo jesteś uzależniona.
Wystarczy się postarać. Trochę pograć.
Wiem co zrobić żeby zmienić, to co mi przeszkadza, staram się i faktycznie jest świetnie.
I przychodzi moment taki jak ten. Nie jestem w stanie spojrzeć w lustro, czyjaś sympatia zdaje się być największym kłamstwem świata i już nigdy nie będzie dobrze, nie dla mnie…

A to wszystko takie banalne, wtórne i nic nie warte,
marnowanie czasu, eksploatowanie komputera.

Za mało szaleństwa.
Brak emocjonalnej równowagi.
Podejrzewam chorobę dwubiegunową.


Zaraz pewnie znów będę się uśmiechała...albo i nie...


/Huśtawka nastojów./

Ginger 04.05.2007 [komentarzy 2] Komentuj

3 maja

Ty nie wiesz co myślę, bo ja nie myślę nic.
Przed chwilą uśmiechałam sie tylko.

Może na chwile mógłbyś przyjść.
Tak, do mnie.
Pokazałabym ci jak drobne dłonie mam.


W twoich teraz topię się.
Nie krzyczę, nie mam głosu.
Wrzuć monetę, pociągnij za sznurek.

Ginger 03.05.2007 [komentarzy 3] Komentuj

3 maja

Ot tak, wyrwane z kontekstu.
O 0:18 w nocy.

Ja: Jak włosy mogą być ciekawe?

On: Po prostu mogą być. Tak zwyczajnie i bez powodu, tak jak ktoś kogoś kocha. Ot zwyczajnie, jak Brzechwa mawia, potrzebuje tego kogoś aby bez przyczyny wymawiał głośno imię tej drugiej osoby. Tak samo włosy mogą być fajne, zwłaszcza długie, gęste. Takie za które można złapać, przyciągnąć do swoich warg, powąchać, poczuć w dłoni, pogryźć i szepnąć w ucho mało co przyzwoite frazy w tym lub innym języku.

Ginger 03.05.2007 [komentarzy 2] Komentuj

2 maja

Chcemy dać nadzieję tym, którzy upadają. Każdy krok nie musi prowadzić do upadku, ale każdy upadek może być początkiem. I to też jest jakiś początek. Ale jak długo jeszcze będziemy czekać? Jak długo jeszcze będziemy patrzeć na innych? To My musimy być początkiem.

Więc kiedy zobaczysz protestujących ludzi, kamienie w dłoniach i łzy w oczach, to nie mów, że to nic nie zmieni i że Oni nie różnią się niczym od tamtych po drugiej stronie. Bo Oni właśnie dają nadzieję, która może ocalić ten Świat.



My dalej idziemy osamotnieni
w pogoni za czymś szczerym i głębokim
co miałoby jakikolwiek sens
.
Idziemy...
Idziemy ja i Ty.

Ginger 02.05.2007 [komentarzy 3] Komentuj

1 maja

Bajka, która tam się kończy, gdzie zaczyna.
Był raz sobie facet, była raz dziewczyna.
Nie ja...

Bajka, która tam się rodzi znów, gdzie gaśnie.
On się budził, ona zasypiała właśnie.
Nie ja...

Miłość rozkwitała na krawędzi dnia.


Pod rzęsami nic się nie zmienia.
Zawsze spotkasz mnie tam, nie tu.



Zapamiętaj miłość ze snu - pod rzęsami nic się nie zmienia. Zawsze spotkasz ją tam, nie tu.

Ginger 01.05.2007 [komentarzy 4] Komentuj

smile