Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Jesteś takim, jakim się wymyślasz. Rób się!
start ulub autor inni

archiwum

2012 X IX VI IV III II I 2011 XI X IX VIII VII VI V IV III II I 2010 XII XI X IX VII VI V IV I 2009 XII 2008 IX V IV III I 2007 XII X IX VIII VII VI V IV III II I 2006 XII XI

Layout

Wykonała Dżimi
Zdjęcie Laura
Więcej na alcoholic!
Zasila blog4u.pl

31 maja

Piątkowy wieczór pełen atrakcji i zwrotów akcji. Stadion, rynek, park, kamień, trudne rozmowy o życiu. Nieszczery uśmiech przeplatany ze szczerym śmiechem w towarzystwie kilku „Kasztelanów”. Zmiana otoczenia o pierwszej w nocy, kilka kieliszków, sporo komplementów, próby odkochania i wrzucenia wspomnień do worka „Niebyt”. Przepraszam Brata za niemożność dogadania się ze mną przez telefon o drugiej trzydzieści czasu polskiego.

Kochamy Panią z BP. Bardzo.
- Poproszę te piwa i jeszcze paczkę L&M.
- Reklamóweczkę?
- Niekoniecznie.
- Ale za darmo jest.

Rozmowy w towarzystwie papierosa i wiśniówki.
- Nie wiedziałem, że ty taka jesteś…
- Jaka?
- Nie wiedziałem, że jesteś dziewczyną, która dokładnie wie, co chce robić w życiu. Brałem cię za wiecznie uśmiechniętą dziewczynę. Może nawet trochę pustą a tak nie jest.
- No tak, sprawiam wrażenie rzygającej tęczą na prawo i lewo dzierlatki, która ma fiu bździu w głowie. Nikt nie pomyśli nawet o tym, że pod uśmiechem może kryć się coś jeszcze.
- Dokładnie. Od dzisiaj inaczej będę na ciebie patrzeć.
- Tak, od dzisiaj będziesz patrzeć jak na obiekt seksualny.
- Nie kuś.
 
Sobota była dniem wystawiania, pomarańczowych gwiazd w których istnienie nikt mi nie wierzy, szalonych tańców, gry w bilard i kolejnej przypadkowej znajomości. Wracając do domu o piątej nad ranem nikt nie myśli o sensie życia, szczególnie po sporej dawce napojów wyskokowych. Muszę zapamiętać sobie, że oglądanie walk bokserskich ma zbawienny wpływ na mój nastrój.

Niedziela, czas na podsumowanie i wyleczenie kaca.
Weekend z cyklu „Kosmici wycięli mi błędnik, Hannibal Lecter zżarł mózg, wyglądem przypominam ofiarę wojny w Kambodży”. Tu byłam, tam byłam. Tu piłam, tam piłam. Z tym byłam, z tym nie byłam. Oszalałam na pięć miesięcy przed dwudziestymi urodzinami. Wykorzystuję tak, jak ja bywałam wykorzystywana. Tylko skąd to poczucie winy?

„Żyj i daj żyć innym” jak mawia mój ojciec.
Emocjonalną prostytutką jestem. W ramach zapłaty dostarczam endorfin organizmowi. Cieniem dawnej siebie stałam się, ni to dobrze ni źle, poziom neutral.

Nie powinnam oglądać tych zdjęć. Tęskno mi do długich włosów, z tej okazji zetnę się „na chłopaka”. Jak to dobrze, że dzisiaj ostatni dzień przeklętego maja.


Głosuj (2)

Ginger 31.05.2010 [komentarzy 6] Komentuj

28 maja [part II]

How did you get this number?

Nie znoszę zostawać sama w domu. Jedynym pozytywnym aspektem jest możliwość bezkarnego palenia w pokoju rodziców. Czy zamknęłam drzwi?

Papierosowy dym potrafi przybierać ciekawe formy. Odpalam kolejnego.
Moim nowym hobby jest robienie skrętów. Nieważne, że nadal odrywam końcówki bletek. Nieważne, że cały laptop jest w popiele. Wszystko jest, kurde blaszka, nieważne.

So what we did do we do now?

Mamy piątek, świeci słońce, gołębie chcą mi się włamać do mieszkania a czegoś jednak brak. Brakuje myśli, której mogłabym się przyczepić i nie puszczać.

Say what you need to say.

W poniedziałek zapisuje się na kurs prawa jazdy. W październiku, przy odrobinie szczęścia, zaczynam nowe życie we Wrocławiu. Pora się usamodzielnić, zmienić coś w swoim dotychczasowym życiu i zapomnieć o przeszłości.

Pomyśleć, że zostałam w swoim mieście tylko ze względu na faceta, który koniec końców jest z inną. Nadszedł czas na myślenie tylko o sobie. Wyjdzie mi to na dobre.

 

 



Ginger 28.05.2010 [komentarzy 5] Komentuj

28 maja

Przypaliłam ciasteczka, po raz pierwszy w życiu. Panel bloga mnie irytuje. Biblioteka mnie ściga za „przetrzymanie woluminu”, pewnie niedługo komornik zapuka do drzwi. Trzecią noc z rzędu nie śpię, zobaczymy ile jeszcze pociągnę.

Jam harpia, która to niecnie mami facetów i swoimi diabelskimi sztuczkami sprowadza ich na złą drogę!
 
Mam wrażenie jakbym wróciła do przedszkola. Zabawa w „zaklepanego” trwa. Z postaci pozytywnej w jednej chwili stałam się negatywną. Nawet dobrze mi z tym, będę miała o czym dzieciom opowiadać, jeżeli się ich kiedykolwiek dorobię.

Cała ta, pieprzona, telenowela nie daje mi spokoju. W dodatku muszę spisać parasol na straty.


Który to już raz muszę coś spisywać na straty?


Powinnam już iść spać. I iść w końcu do fryzjera.



Ginger 28.05.2010 [komentarzy 0] Komentuj

25 maja [part II]

Po umyciu włosów szamponem „Witch” (każda kobieta lubi się czasami poczuć jak mała dziewczynka) świat nabiera jaśniejszych barw. Szczególnie, gdy okazuję się, że nagle wszyscy wokoło wiedzą o tobie więcej niż ty sama.

„Zacznij być moją Rudą, ogarnij się, bo jak nie to zobaczysz!”, nie mam pojęcia, co zobaczę, może gwiazdki nad głową niczym bohaterowie kreskówek po uderzeniu? Skąd to zainteresowanie moją osobą, czyżby podczas weekendowych wypadów do pubów skończyły się tematy do rozmów?

Dajcie ludzie żyć! Porozmawiajcie sobie na tematy polityczne, socjologiczne czy filozoficzne zamiast wysilać szare komórki na zastanawianie się „Cóż to się dzieje z naszą Rudą/Młodą/Małą etc.?”.
 
Być może powinnam się cieszyć z posiadania tak przejętych moim losem znajomych. Nie cieszę się. Męczy mnie nadmierne zainteresowanie, ciągłe pytania, poważne rozmowy. Nigdy nie byłam osobą wylewną, oczywiście miałam zawsze wiele do powiedzenia na różnorakie tematy, ale rozmowy o moich prywatnych sprawach przeprowadzam jedynie z jedną, najważniejszą dla mnie, osobą. I basta!

Pytania o studia puszczam już mimo uszu. Chciałam, zrezygnowałam, jasne? Któż to widział, aby studiować dla samej idei studiowania nie czerpiąc z tego żadnej satysfakcji. Dla mojej mamy temat trudny, bo jak tak można ze średnią 4,5 zrezygnować ze studiów?! Ano można.

Świat kręci się wokół wiecznych pytań. Tematy główne: moja skromna osoba, studia i ulubiony temat mojej O. „ Dlaczego nie masz faceta? Wszyscy kogoś mają a ty nadal sama. Zdziczejesz do reszty!”. Kocham tę dziewczynę, ale w takim momencie mam ochotę zrobić jej tracheotomie bagnetem, całe szczęście, że nie posiadam tego ustrojstwa.


Rzemyk pozbawił mnie dopływu krwi do palców. Faceci to potrafią wiązać „od serca”.



Ginger 25.05.2010 [komentarzy 5] Komentuj

25 maja

Cholerne pociągi muszą tłuc się za oknem doprowadzając mnie do palpitacji serca.

Powinnam wyjść. Duszę się w oparach własnych myśli. Usiąść na ławce, zakochać się w zachmurzonym nieboskłonie, wypalić kilka papierosów, zachwycić się panem Hodge, stwierdzić że to wszystko jest do dupy, po czym wrócić do rzeczywistości.

Robiłam już tak setki razy. Setki razy marzyłam o tym by ktoś się, do jasnej cholery, zainteresował płaczącym rudzielcem.
Po smutku przychodzi wściekłość. Zawsze przychodzi. Oboje są niczym syjamskie bliźnięta. Jedno nie potrafi istnieć bez drugiego. Symbiotyczne twory.

Przez ostatnie miesiące jedyne, co robię to: użalanie się nad sobą, wypijanie nadmiernej ilości alkoholu, wypalanie setek papierosów, zawieranie niezobowiązujących znajomości, które skutkują chęcią mordu na mej osobie przez osoby trzecie, powtarzaniu „chcę mieć święty spokój”, marzeniu o własnym kawałku podłogi.

Czy muchy, do jasnej cholery, nie wiedzą, co to sen?!

Gdybym mogła zamieniłabym się z kimś na życie. Na godzinę, dzień, tydzień, miesiąc, rok. Agencja ds. zamiany żyć, zarobiłaby krocie, stworzę ją kiedyś.



Ginger 25.05.2010 [komentarzy 0] Komentuj

24 maja

Nigdy, przenigdy nie daj się zwieść temu, że wszystko zaczyna się toczyć ku lepszemu. Zawsze, ale to zawsze, pojawi się taki element, który obudzi cię z iddylistycznego świata, który zacząłeś już tworzyć. Do którego zacząłeś się przyzwyczajać, dzięki któremu uśmiech nie znikał ci z buzi.

Nowe początki nie mają sensu, nie myśl o nich, zacznij pisać nowe rozdziały. Chcesz coś zmienić, zacznij od siebie jak mawiają. W ciągu tego roku zmieniłam się już kilkanaście razy. Od zakompleksionej dziewczyny z nieodłącznym uśmiechem na twarzy, po pewną siebie kobietę, która przestała wierzyć w bajkowe zakończenie swojej historii.

Zastanawiam się, kim jestem, w co mam wierzyć, kim chcę być. W ciągu roku straciłam samą siebie z oczu a przecież chciałam tylko złapać dystans. Myślę jedynie o tym, gdzie podziała się ta uśmiechnięta dziewuszka, która brała z życia ile się dało. Wysysała jego kwintesencje do ostatniej kropli.

Dzisiaj mogę jedynie zaśpiewać, „… kiedy widzę to się wstydzę, że jeszcze nosi cię ten świat…”.



Ginger 24.05.2010 [komentarzy 0] Komentuj

6 maja

Decyzja została podjęta. Od czasu do czasu zdarzy mi się zatęsknić.

Zatęsknić za głupim uśmiechem, poprawianiem mi niesfornej grzywki, słowami "mała", "młoda", "kobieto" a nawet za "Darią".

 

Tęsknota najczęściej ujawnia się w nocy. Brak zabandażowanej łapy, która delikatnie obejmuje mnie w pasie. Zdjęć o poranku, gdy obydwoje wyglądamy jak ofiary wojny w Uzbekistanie.

 

Jeżeli to nie była miłość, to ja już, kurwa mać, nie wiem czym ona w ogóle mogłaby być.

 

Musiałabym wyjechać, zapomnieć ale nie wiem czy potrafię.

 

 

Przytłaczająca sytuacja bez wyjścia.

 

Chciałabym się tylko przytulić.


Głosuj (0)

Ginger 06.05.2010 [komentarzy 1] Komentuj

smile