Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Jesteś takim, jakim się wymyślasz. Rób się!
start ulub autor inni

archiwum

2012 X IX VI IV III II I 2011 XI X IX VIII VII VI V IV III II I 2010 XII XI X IX VII VI V IV I 2009 XII 2008 IX V IV III I 2007 XII X IX VIII VII VI V IV III II I 2006 XII XI

Layout

Wykonała Dżimi
Zdjęcie Laura
Więcej na alcoholic!
Zasila blog4u.pl

018.

Dialog z cyklu "Żyję miłością".

- Podobam się tobie? [Muszę zaznaczyć, że mój nieoficjalny chłopak nigdy, ale to nigdy, nie pisze zwrotów grzecznościowych z dużej litery.]
- W ogóle.
- Szkoda bo ja się wstydzę.
- Czego się wstydzisz? Ty się wstydzisz?
- Zapytać się ciebie o chodzenie
W tym momencie nastąpił atak śmiechu, który skończył się opluciem monitora zieloną herbatą.
- Umrzyłam.
- Nie ma śmiacia!
- No wypadałoby, w końcu, jakoś tak oficjalnie. Jerunie, ale Ty mnie zapytaj na żywo, a nie przez gadu, bo normalnie nie licz na to, że Daria się w piątek na pkp przyturla!
- Z kwiatami. Jak będzie chciała na żywo to się bydzie musieć turlać.
- Pewnie, że się przyturlam. Ty na siebie wiecznie jakieś katastrofy sprowadzasz, trzeba Cię mieć na oku!
- Mnie a dlaczamu? Taki porządny chłop jak ja?
- To się uciaprasz, a to jakieś plecaki przeszukujesz, a to się garnkiem poparzysz, a to w jakieś dyskusje się wdajesz, a to jakieś blondyny się na Ciebie gapią. Muszę Cię na oku mieć, bo jeszcze coś narobisz!
- No cóż, chłop katastrofa.
- Taka kochana katastrofa.
- Słodziaku :*
- To wszystko przez Ciebie! To wszystko dzięki Tobie, no! :*

* * *

Bardzo mi przykro, że moje wpisy opierają się jedynie na rzyganiu tęczą, ale nic na to nie poradzę. Życie moje stało się, cholernie, zwyczajne i spokojne.

Jedynym odstępstwem, od tego stanu rzeczy, były Juwenalia, podczas których zalałam się, w przysłowiowego, trupa. Nauczka dla mnie, by nie pić z maturzystami!

Poza tym, imprezy rodzinne to zło, dezorganizacja i jedna, wielka libacja. W mojej rodzinie, oczywiście. Chrzciny były tego najlepszym przykładem.



Ginger 18.05.2011 [komentarzy 1] Komentuj

017.

Piątek 13 maja 2011
Mamy godzinę osiemnastą zero trzy.
Za trzydzieści sześć minut wsiądzie do pociągu.
Po stu osiemdziesięciu sześciu minutach wysiądzie z pociągu.

Uwielbiam moje, ruchające się w brzuchu, motyle.

Żyję sobie gdzieś na granicy światów.

* * *

Pięciodniowa majówka była czymś, czego potrzebowałam od dawna, nawet nasze PKP nie zdołało wyprowadzić mnie z równowagi.

Lenistwo, żywienie się głównie kiełbasą z ogniska i "zupą chmielową", robienie słit foci, moczenie nóg na Pergoli, jazda autobusami bez biletu, nocne pokazy, wturlanie się na Ślężę (marudziłam jak jasna cholera), koncert na Słodowej, "Mogłabym poprosić dowód, bo pani tak młodziutko wygląda?".

Podczas podróży nocnym autobusem, natrafiliśmy na Pana Żula, z którym wywiązał się zabawny dialog na temat polityki, służb mundurowych i innych męskich spraw przy których mózg mi się wyłączył. Winę ponoszą ilość wypitego alkoholu i ogromna potrzeba skorzystania z toalety.

- Proszę kwiatka dla pańskiej żony.
- Ona JESZCZE(!) nie jest moją żoną.
- Więc dla narzeczonej... w gruncie rzeczy, może dam panu wszystkie te chabazie, dla pańskiej rudej narzeczonej?
- Panie, przecież ona tego nie uniesie! Pan spojrzy, ledwo nogami do ziemi dosięga gdy siedzi!
- No rzeczywiście.

This is LOVE!

* * *

Wtorek 17 maja 2011

Jestem szczęśliwa.
Nie potrafię pisać w tym stanie.

Dzieje się dużo.
Niedługo przeprowadzka. Nie wiem jak się zabiorę z tymi, wszystkimi, klamotami.

Cieszcie się wiosną!

Ginger 17.05.2011 [komentarzy 0] Komentuj

smile