Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Jesteś takim, jakim się wymyślasz. Rób się!
start ulub autor inni

archiwum

2012 X IX VI IV III II I 2011 XI X IX VIII VII VI V IV III II I 2010 XII XI X IX VII VI V IV I 2009 XII 2008 IX V IV III I 2007 XII X IX VIII VII VI V IV III II I 2006 XII XI

Layout

Wykonała Dżimi
Zdjęcie Laura
Więcej na alcoholic!
Zasila blog4u.pl

Dyktafon.

667 *** ***

Chciałabym posiadać dyktafon w głowie.
Żadna myśl by mi nie umknęła.

Odtwarzałabym je każdego wieczoru. Zapisywała w Wordzie i systematycznie zmniejsza wolne miejsce na dysku C.

Mój świat kręci się wokół techniki. Dawno nie napisałam niczego swojego, nie licząc notatek, na kartce papieru.

Na święta, po świętach, kupię sobie pióro.
Zacznę pisać.

Dopóki ktoś nie wymyśli tego dyktafonu.

Ginger 19.12.2009 [komentarzy 1] Komentuj

18 grudnia

608 *** ***

Dzień dobry. Piszę do Pana w nietypowej sprawie. Najpierw jednak podziękować Panu pragnę za wieczór wczorajszy. Nieważne, iż z racji porannego powrotu do domu zasnęłam w ubraniu a po przebudzeniu nie wiedziałam czy wydarzenia sprzed kilku godzin także snem były.

Za chwilę przejdę do mojej sprawy. Nietypowej, zaznaczyć to muszę. Na razie niech mi Pan się tak nie uśmiecha i głowy nie przekrzywia. Niech Pan dalej czyta.

Na czym to ja skończyłam… a tak, już wiem, o mym bólu szyi napomknąć chciałam. Tak, tak, to bardzo istotne dla mnie jest. Ból to ból a Pan doskonale wie, że ja bólu nie lubię.

Śnieg lubię. Uwielbiam wręcz, ale to też Pan wie. Zresztą Pan także hyzia na jego punkcie posiada. To w końcu dzięki niemu […] Wie Pan przecież!

Za te dwie butelki, jakże wykwintnego, trunku podziękować Panu powinnam. Ta trzecia, łagodnie pisząc - mniej wykwintna, na podziękowania może też zasłużyła. Także dziękuję i za nią.

Cholibka, odbiegam od tematu. Ale to nieważne, do niego jeszcze wrócimy. Posegregować słowa muszę. Czy mógłby Pan chwileczkę zaczekać? Tak? Świetnie.

[…]

Jeszcze chwilka.

[…]

Już. Doskonale wiem cóż to jeszcze przekazać chciałam.

Niepokoi mnie Pański wpływ na mnie, degrengolada się robić zaczyna. Nie zauważył Pan tego? Zadziwiające.

Znów się Pan uśmiecha i przekręca głowę. Skąd wiem? Intuicja. No niech Pan tak nie patrzy, przecież to jasne jak Gwiazda Polarna, że ja po prostu Pana znam. W stopniu znikomym, bądź co bądź, ale znam.

Nie będę trzymać już Pana w niepewności. Piszę w bardzo nietypowej sprawie. Pisząc wprost.

Bez niepotrzebnych wstępów… Niechaj się Pan, do diaska, nie śmieje! No, już lepiej.

Bez niepotrzebnych wstępów.


Kocham Pana.


Ginger 18.12.2009 [komentarzy 0] Komentuj

15 grudnia

Żółty. Czerwony, który okazał się różem. Czarny.
Tyle wystarczy.

Blade policzki. Nie ma rumieńców.
Pomadka na ustach. Znów przygryzłam dolną wargę.

Pora się ubrać.
Sukienka w kratkę, pasek, cardigan. Gdzie, do licha, podziały się moje buty.
Nieważne. Już są.

Szalik, płaszcz, rękawiczki, czapka naciągnięta na oczy.
Przerzucam torbę przez ramię.
Wychodzę.


I już nie wracam.
Nikt nie wie co się ze mną stało.
Ot tak, wyszła z domu nie wróciła.

***
Nie lubię marzyć.



Ginger 15.12.2009 [komentarzy 1] Komentuj

12 grudnia

It’s a final countdown.
Ochota na czekoladę, głupiutką komedię romantyczną
i opakowanie chusteczek.
Popatrz, ona płacze.

Nic znaczy nic. Czasami tylko jest czymś. Cholernie rzadko. Irytujące jest wypatrywanie Ciebie na ekranie monitora. Dostępny. Szybsze bicie serca. Napisać czy nie napisać.
Pamiętaj o zasadach!
Pamiętam, pamiętam. Tylko raz. Ostatni. Proszę.
Nawet o tym nie myśl. Nie ma takiej opcji.
Bądź, Daszeńko, asertywna.

W dupie mam asertywność. Jedyne, czego chce… zresztą wiesz, przecież jesteś mną.
Zbyt podobni do siebie jesteście. Pamiętaj o tym.
Denerwujesz mnie, pokraczna istotko, cholernie denerwujesz. Te Twoje „Pamiętaj!” jest wręcz wkurwiające. Zamknij się więc z łaski swojej.
Dobrze. Będę milczeć. Radź sobie sama.
Zawsze sobie poradzę. Taka już jestem.

Pieprze to wszystko. Zacznę pisać bajki. W nich też nie będzie hepi endu. Gówniana robota. Brak perspektyw.

Skleć jedno, sensowne, zdanie. Daj sobie jakikolwiek powód do dumy. Miej swój honor.

Zazdroszczę innym szczęścia. Zazdrość jest złą cechą, grzechem jest. Cóż z tego? Kto by się tym przejmował? Na pewno nie ja.

I to niby Ty na rozdwojenie jaźni i ciężki przypadek schizofrenii cierpisz?
Powinnam ugryźć się w język.

Świąt w tym roku nie będzie. Śniegu nie będzie. Prezentów nie będzie. Ciebie nie będzie.
Mnie też zabraknie, niedługo.


Gdyby jednak Gwiazdka czy Dzieciątko miało zawitać to ja poproszę o ładny pistolet i pocałunek na pożegnanie.

Z góry dziękuje Ruda.


Ginger 12.12.2009 [komentarzy 1] Komentuj

10 grudnia

Nie interesuje mnie świat. Kompletnie nie rusza mnie dziewczątko bez rączek w Uwadze. Sama wlazła na słup a taaaaka mądra dziewczynka z niej była. Wiolonczelistka. To trzeba było myśleć! Za błędy się płaci. Esemesa nie wyślę. Mam to gdzieś.

Nie ruszają mnie głodujące dzieci w Afryce.
Nie obchodzi mnie, kto zostanie prezydentem czy też cóż to znów rząd wymyślił. Mam w głębokim poważaniu katastrofy ekologiczne i klęski żywiołowe.
Sami sobie takowy świat stworzyliśmy. Zmieniamy go? Wyciągnięcie ładowarki z kontaktu nie załatwi wszystkiego.

Mam dość wszechobecnego MJ. Przeżywać jego śmierć będą gdzieś przez rok. Tak samo z papieżem było.
Czy ktokolwiek z Was pamiętałby o jego śmierci gdyby nie ogłaszały tego wszem i wobec media?
Byłoby Was naprawdę niewielu.

Nie jestem na bieżąco. Co z tego? Co w tym złego? Mam płakać na osobami, których nawet nie znam? Dajcie spokój. Hipokrytką nie jestem.
Ja się tak nie bawię, naprawdę.

Mam napisać, że mi przykro?
Nie jest mi, cholera jasna, przykro.
Każdego człowieka, co dzień dotykają jakieś osobiste tragedie. Czy wymagam, aby o moich trąbiła cała Polska? Jakoś nie uśmiecha mi się być na ustach wszystkich w tym kraju.
Udawany żal.
Pieprzeni hipokryci.

Zróbmy żałobę narodową. Za nas wszystkich. Hurtem. Będzie szybciej. Trzy dni czarnych wstążeczek, świeczuszek z nawiasów i innych pierdół. Minuta ciszy, która naprawdę trwa jakieś 20 sekund.

Bo przecież wszystko trzeba nagłośnić.


Pokłady agresji i antypatii siedzą we mnie.
To też mam gdzieś.

Gdzie się podziała ta sympatyczna Daria? Gdzie uśmiech przylepiony do twarzy i zaraźliwy optymizm?
Poszli w uj. I tyle.

Głowa człowieka może rozboleć od tego bajzlu. Tego niezdecydowania. Tych niedopowiedzeń.
A potem usłyszę „Ale o co ci chodziło w tej notce na Pb?”. O nic, kompletnie o nic.
I zrobię z siebie skretyniałą hipokrytkę, upodobnię się do reszty tego tzw. społeczeństwa.
Będę żyła długo i szczęśliwie w uroczym katolandzie z mężem alkoholikiem, piątką dzieci i masą kredytów na karku. Na koniec podetnę sobie żyły w wannie [co by podłogi nie zachlapać] żyletką w/w męża alkoholika i dopiero wtedy będę żyła długo i szczęśliwie.


Każdy ma takie piekło jakie sobie wymarzy.
Jedyne w co wierzę. Na dzień dzisiejszy.



Ginger 10.12.2009 [komentarzy 4] Komentuj

10 grudnia

Jestem dupą wołową. Chęć rzucenia w trzy diabły studiami przybiera na mocy.
Lord Wejder maczał w tym swe paliczki.

Anarchia & fuck the system. Nowym sposobem na życie się stały.
„Mam wyjebane” weszło na stałe do mojego słownika. Nie powinnam tyle przeklinać.

Powinnaś, nie powinnaś.
Mogłaś, nie mogłaś.
Chciałaś, nie chciałaś.
Płakałaś, nie płakałaś.
Zwariowałaś, nie zwariowałaś.


W jakim ja, do jasnej cholery, wymiarze żyję? Na pewno nie trzecim.
Pewna tego jestem. Tak pewna jak jeszcze niczego nie byłam.

Choróbsko przyszło. Nawet trzy. Angina plus nereczki plus zapalenie ucha.
Fajowski zestawik młodego patrioty-alkoholika.
Ciekawe jak to będzie, jeśli rzeczywiście podarują mi na święta skierowanie do szpitala.

Pourodzinowa jesienna depresja dopada każdego. Nikt się przed nią nie uchroni.
Tak beznadziejna to już dawno nie byłam. Samej mi siebie szkoda. Nie, wróć, w ogóle mi nie jest siebie szkoda. Szkoda mi ludzi, którzy mego biadolenia i kwilenia wysłuchiwać muszą.


Dlaczego stwierdzenie „Zamknij ryj!” straciło na wartości?
Dlaczego nie potrafię przejść obojętnie obok pewnych spraw?
Dlaczego małym, rudym, potworkom zawsze jest pod górkę i co nie spieprzą to totalnie rozpieprzą?

Gdybym poczuła się w tym tygodniu/miesiącu/roku przefantastycznie to się popłaczę pewnie ze szczęścia.
Nie znoszę listopada. Listopad jest idiotyczny. Najgłupszy z miesięcy.
Odczucie własne.

„Ogólnie to trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać.”
Daj się przelecieć w kiblu. Przypadkowemu kolesiowi. Na choroby weneryczne są lekarstwa.
Pluję jadem, psia mać, nie jest mi z tym dobrze. Zakazać mi ktoś czegokolwiek powinien.
Pozwalam sobie na zbyt wiele.

Siebie w tych stanach nie znoszę. Nie polubię. Zaakceptować muszę. Nic nie poradzę. Sama nie wiem czy chciałabym coś w tym kierunku zrobić. Powinnam, to pewne, ale dlaczego/dla kogo? Dla siebie?
Nic nie robię już dla siebie. Szkoda czasu i zachodu.

Wywrócę się znów na lewą stronę, uśmiechnę do wszystkich i na pytanie „Wszystko w porządku” bez zastanowienia odpowiem „No jasne!”.


Powrót?
Się zobaczy.


Ginger 10.12.2009 [komentarzy 0] Komentuj

smile